Test Spurlinga, nazywany również manewrem kompresji otworowej, to badanie fizykalne służące do oceny dolegliwości w obrębie kręgosłupa szyjnego. Jego głównym celem jest sprowokowanie lub nasilenie objawów korzeniowych, o których informuje pacjent. Jeżeli podczas testu pojawi się ból promieniujący do ręki, mrowienie czy drętwienie, może to wskazywać na ucisk lub podrażnienie korzenia nerwowego. Manewr ten po raz pierwszy opisali w 1944 roku neurochirurdzy Roy Spurling i William Scoville[1].

Działanie testu Spurlinga opiera się na biomechanice kręgosłupa i czasowym zwężeniu przestrzeni dla nerwów w odcinku szyjnym. Cały mechanizm dotyczy otworu międzykręgowego, czyli kanału, przez który korzenie nerwowe opuszczają rdzeń kręgowy i biegną w kierunku ramienia. Gdy w tej okolicy pojawia się przepuklina dysku lub zmiany zwyrodnieniowe w postaci osteofitów, objętość otworu maleje, co może prowadzić do ucisku na nerw.
Manewr Spurlinga wykorzystuje połączenie kilku ruchów, aby celowo i na chwilę maksymalnie zamknąć ten otwór. Wyprost szyi przesuwa krążek międzykręgowy do tyłu, natomiast zgięcie boczne i rotacja w tę samą stronę zwężają otwór międzykręgowy nawet o 20-30%. Na koniec badający stosuje delikatny nacisk osiowy na szczyt głowy, co dodatkowo zmniejsza wysokość dysku. Jeśli nerw jest już podrażniony, taki manewr wywoła znane pacjentowi objawy[1].
Aby badanie było bezpieczne i komfortowe dla pacjenta, należy przeprowadzać je w sposób stopniowy. Pacjent powinien siedzieć w rozluźnionej pozycji, a osoba badająca staje za nim, aby mieć pełną kontrolę nad ruchami jego głowy. Przed rozpoczęciem należy wyjaśnić cel manewru Spurlinga i uprzedzić o możliwych odczuciach.
Procedura składa się z dwóch etapów:
Warto wiedzieć, że nie istnieje jeden, uniwersalnie przyjęty protokół wykonania testu Spurlinga, co może prowadzić do pewnych rozbieżności w badaniach naukowych. Pierwotna wersja opisana przez Spurlinga zawierała jedynie zgięcie boczne i kompresję, co czyniło ją łagodniejszą[1]. Współcześnie za najbardziej prowokacyjny wariant uważa się kombinację wyprostu, zgięcia bocznego i kompresji osiowej, ponieważ najskuteczniej wywołuje ona objawy. Różnice w technice są jednym z powodów, dla których oceny czułości i swoistości testu bywają zmienne[3].
Właściwa interpretacja reakcji pacjenta decyduje o wartości diagnostycznej testu Spurlinga. Dodatni wynik testu Spurlinga jest stwierdzany tylko wtedy, gdy manewr odtwarza lub nasila objawy korzeniowe. Chodzi tu o ból, mrowienie lub drętwienie, które promieniują z szyi, przez ramię, aż do przedramienia lub palców, zgodnie z obszarem unerwienia danego korzenia nerwowego. Taki rezultat mocno sugeruje radikulopatię szyjną, spowodowaną najczęściej przepukliną dysku lub zwężeniem otworu międzykręgowego[1].
Ujemny wynik testu Spurlinga, czyli brak jakichkolwiek objawów korzeniowych, nie wyklucza jednak istnienia radikulopatii. Zdarzają się również wyniki niespecyficzne, które niosą ze sobą cenne informacje kliniczne:
Profil diagnostyczny testu Spurlinga jest dość specyficzny. Liczne badania potwierdzają jego wysoką swoistość, która waha się od 83% do 98%[1]. Oznacza to, że dodatni wynik z bardzo dużym prawdopodobieństwem potwierdza istnienie radikulopatii szyjnej. Jest to zatem świetne narzędzie do potwierdzania wstępnej diagnozy.
Jednocześnie test charakteryzuje się niską i zmienną czułością (w badaniach od 30% do 95%). Z tego powodu nie nadaje się do wykluczania schorzenia. Ujemny wynik ma niewielką wartość diagnostyczną i nie daje pewności, że u pacjenta nie występuje patologia korzeniowa.
Testu Spurlinga nigdy nie należy interpretować w oderwaniu od pełnego obrazu klinicznego. Stanowi on element kompleksowego badania, które obejmuje dokładny wywiad, ocenę zakresu ruchu i badanie neurologiczne. Ból szyi i ramienia może mieć wiele przyczyn, a ujemny wynik testu Spurlinga pomaga w ich różnicowaniu. Należy brać pod uwagę między innymi problemy ze stawem ramiennym, zespół górnego otworu klatki piersiowej czy neuropatie uciskowe nerwów obwodowych, jak na przykład zespół cieśni nadgarstka.
Współczesna diagnostyka opiera się na łączeniu testów o różnych właściwościach. W ocenie radikulopatii szyjnej stosuje się także inne manewry, takie jak:
Łączenie wyników kilku testów w tak zwane klastry diagnostyczne pozwala zwiększyć pewność diagnozy. Najbardziej znany jest klaster Wainnera, który obejmuje test Spurlinga, test dystrakcji, ULTT A oraz ograniczenie rotacji szyi poniżej 60 stopni. Jeśli trzy lub cztery z tych testów dadzą wynik dodatni, prawdopodobieństwo radikulopatii staje się bardzo wysokie.
Głównym wskazaniem do wykonania testu Spurlinga jest podejrzenie radikulopatii szyjnej u osoby z bólem karku promieniującym do kończyny górnej. Istnieją jednak sytuacje, w których przeprowadzenie testu jest bezwzględnie zabronione. Do tak zwanych czerwonych flag należą podejrzenia niestabilności kręgosłupa (np. po urazie lub w RZS), złamania, objawy mielopatii szyjnej (ucisku na rdzeń kręgowy), a także nowotwory lub infekcje. W takich przypadkach manewry kompresyjne mogą pogorszyć stan pacjenta i wymagają pilnej diagnostyki obrazowej[1].
Wynik testu Spurlinga, zinterpretowany w pełnym kontekście klinicznym, wpływa na dalsze decyzje terapeutyczne. Wynik dodatni, szczególnie w połączeniu z innymi testami z klastra, zazwyczaj kieruje pacjenta na leczenie zachowawcze, obejmujące fizjoterapię, farmakoterapię i edukację. Badaniem, które może potwierdzić przyczynę ucisku, jest rezonans magnetyczny (MRI)[2]. Leczenie operacyjne rezerwuje się dla przypadków z ciężkim deficytem neurologicznym lub bólem opornym na inne metody.
Ujemny wynik testu Spurlinga nie kończy procesu diagnostycznego, jeśli objawy się utrzymują. W takiej sytuacji należy zintensyfikować poszukiwania innych przyczyn dolegliwości. Jeśli inne elementy badania wciąż wskazują na problem korzeniowy, ujemny wynik testu Spurlinga nie powinien powstrzymywać przed zleceniem dalszych badań, takich jak MRI czy elektromiografia (EMG)[2].