Wertebroplastyka (nazywana potocznie cementowaniem kręgosłupa) to małoinwazyjny zabieg polegający na przezskórnym wstrzyknięciu specjalnego cementu kostnego bezpośrednio do złamanego trzonu kręgu. Procedura ta ma na celu mechaniczną stabilizację uszkodzonej kości, co w wielu przypadkach przynosi pacjentom szybką ulgę w bólu[1]. Metodę tę stosuje się głównie w leczeniu złamań kompresyjnych kręgosłupa, będących najczęściej skutkiem zaawansowanej osteoporozy lub przerzutów nowotworowych[1]. Mimo dużej popularności i potwierdzonych efektów klinicznych, wertebroplastyka wciąż budzi pewne kontrowersje w świecie nauki, głównie w kontekście dyskusji na temat jej przewagi nad efektem placebo[2].

Warto pamiętać, że nie każde złamanie kręgu jest wskazaniem do tej interwencji. Samo uwidocznienie pęknięcia w badaniach obrazowych to za mało. Zabieg wertebroplastyki rezerwuje się dla osób, u których uszkodzenie kości jest aktywnym źródłem intensywnego bólu, a dotychczasowe leczenie zachowawcze (farmakoterapia, odpoczynek) okazało się nieskuteczne.
Największą grupę pacjentów stanowią osoby ze złamaniami kompresyjnymi spowodowanymi osteoporozą[1]. Kwalifikowani są chorzy odczuwający silny, zlokalizowany ból kręgosłupa, który nie ustępuje mimo stosowania leków przeciwbólowych czy noszenia gorsetu ortopedycznego. Kluczowe jest badanie rezonansem magnetycznym (MRI), które musi potwierdzić, że złamanie jest „świeże” – świadczy o tym obecność obrzęku szpiku kostnego[3]. To właśnie w tej grupie wertebroplastyka przynosi najlepsze rezultaty.
Procedura znajduje zastosowanie również w medycynie paliatywnej. Wykorzystuje się ją do leczenia bolesnych przerzutów nowotworowych do kręgosłupa, zwłaszcza tych niszczących strukturę kości (zmiany osteolityczne)[4]. Jest to także skuteczna metoda stabilizacji uszkodzeń w przebiegu szpiczaka mnogiego[1]. W takich przypadkach celem wertebroplastyki jest nie tylko uśmierzenie bólu, ale także wzmocnienie osłabionego kręgu, aby zapobiec jego dalszemu zapadaniu się i degradacji.
Rzadziej zabieg wykonuje się w przypadku objawowych, agresywnych naczyniaków trzonów kręgów (które były historycznie pierwszym wskazaniem do tej metody). Inne sytuacje kliniczne to jałowa martwica trzonu kręgu (choroba Kummella) oraz bolesne złamania u pacjentów z metabolicznymi chorobami kości, takimi jak choroba Pageta[5].
Istnieją sytuacje, w których przeprowadzenie cementowania jest niemożliwe lub wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem dla pacjenta. Do bezwzględnych przeciwwskazań należą:
Pewne okoliczności wymagają natomiast indywidualnej oceny ryzyka. Są to między innymi znaczne zapadnięcie się trzonu kręgu (ponad 75%, tzw. vertebra plana)[5] czy niewielkie wpuklanie się odłamka kostnego do kanału kręgowego bez deficytów neurologicznych. W takich przypadkach ryzyko powikłań rośnie, a powodzenie zabiegu wertebroplastyki zależy od doświadczenia lekarza operującego.
Cały proces leczniczy, od przygotowań po wypis do domu, jest procedurą starannie zaplanowaną, aby zapewnić pacjentowi maksymalne bezpieczeństwo.
Wszystko zaczyna się od wizyty kwalifikacyjnej, na której neurochirurg lub ortopeda analizuje historię choroby. Zazwyczaj zleca się aktualny rezonans magnetyczny dla potwierdzenia aktywności złamania oraz tomografię komputerową (TK) w celu dokładnej oceny anatomii kości[3]. Przed wertebroplastyką pacjent musi wykonać podstawowe badania krwi, w tym układ krzepnięcia[3]. Osoby przyjmujące leki rozrzedzające krew muszą je tymczasowo odstawić zgodnie z zaleceniami lekarza[6], a w dniu zabiegu należy pozostać na czczo[7].
Samo cementowanie jednego poziomu kręgosłupa trwa zazwyczaj od 20 do 60 minut i odbywa się w warunkach pełnej sterylności. Pacjent pozostaje przytomny, ale zrelaksowany, ponieważ najczęściej stosuje się znieczulenie miejscowe połączone z lekką sedacją dożylną[4]. Podczas zabiegu chory leży na brzuchu, a jego parametry życiowe są stale monitorowane.
Pod kontrolą fluoroskopii (aparatu RTG generującego obraz w czasie rzeczywistym) lekarz wprowadza przez skórę specjalną igłę (trokar) do wnętrza złamanego kręgu. Gdy narzędzie znajdzie się we właściwym miejscu, powoli wstrzykuje się przez nie około 2–4 ml cementu kostnego (PMMA) o konsystencji gęstej pasty. Materiał ten twardnieje w ciągu kilkunastu minut, stabilizując kręg. Na koniec igła jest usuwana, a miejsce wkłucia zabezpieczane sterylnym opatrunkiem.
Wertebroplastykę bardzo często wykonuje się w trybie chirurgii jednego dnia. Po podaniu cementu pacjent musi leżeć płasko przez 2 do 4 godzin, po czym następuje pionizacja pod opieką personelu medycznego. Jeśli nie występują niepokojące objawy, chory może wrócić do domu tego samego lub następnego dnia. W pierwszych dobach po zabiegu możliwe jest odczuwanie niewielkiego bólu w miejscu wkłucia. Zaleca się szybki powrót do ruchomości, jednak przez około 6 tygodni rekonwalescencja wymaga unikania dźwigania ciężarów i wykonywania gwałtownych ruchów skrętnych tułowia[7].
Chociaż jest to metoda minimalnie inwazyjna, wertebroplastyka wiąże się z pewnym ryzykiem. Większość potencjalnych problemów wynika z faktu, że cement jest aplikowany w bezpośrednim sąsiedztwie wrażliwych struktur nerwowych i naczyń krwionośnych.
Wyciek materiału wypełniającego poza trzon kręgu to najczęstsze powikłanie śródoperacyjne, widoczne radiologicznie nawet u 30–75% pacjentów[8]. Na szczęście w większości są to niegroźne, bezobjawowe przecieki do tkanek miękkich. Poważne zagrożenie pojawia się jednak, gdy cement przedostanie się do kanału kręgowego lub otworów międzykręgowych. Może to spowodować mechaniczny ucisk na korzenie nerwowe lub rdzeń kręgowy, prowadząc do bólu korzeniowego, niedowładów, a w skrajnych przypadkach – do paraliżu.
To rzadkie, ale jedno z najgroźniejszych powikłań ogólnoustrojowych. Dochodzi do niego, gdy cement dostanie się z wnętrza kości do układu żylnego, a następnie z prądem krwi trafi do płuc. Choć radiologiczne cechy zatorowości płucnej cementem (CPE) stwierdza się u części pacjentów[8], zazwyczaj przebiegają one bezobjawowo. Masywny zator może jednak doprowadzić do ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej, stanowiącej bezpośrednie zagrożenie życia[8].
W terapii bolesnych złamań kompresyjnych lekarze dysponują różnymi strategiami. Alternatywą dla klasycznego cementowania jest kyfoplastyka (często mylona z wertebroplastyką). W tej metodzie przed podaniem cementu do wnętrza kręgu wprowadza się specjalny balon, który po nadmuchaniu odtwarza wysokość trzonu i tworzy jamę dla wypełniacza. Cement jest wtedy wstrzykiwany pod niższym ciśnieniem, co teoretycznie zmniejsza ryzyko wycieku[9]. Kyfoplastyka jest jednak zabiegiem droższym i często wymaga znieczulenia ogólnego[9].
Inną drogą jest leczenie zachowawcze (leki, gorset, fizjoterapia). Choć pozwala na naturalne gojenie, proces ten trwa tygodniami, a długotrwałe unieruchomienie grozi zanikiem mięśni i zakrzepicą. Badania wskazują, że zarówno wertebroplastyka, jak i kyfoplastyka oferują znacznie szybszą redukcję bólu niż metody zachowawcze, szczególnie w perspektywie pierwszych miesięcy po urazie[10].
Dyskusja na temat skuteczności wertebroplastyki nasiliła się w 2009 roku po publikacji w New England Journal of Medicine. Porównano tam zabieg z procedurą pozorowaną (placebo), gdzie symulowano wszystkie etapy operacji bez wstrzykiwania cementu. Wyniki sugerowały brak znaczącej przewagi cementowania nad placebo[2], co wywołało falę krytyki ze strony środowiska lekarskiego (m.in. zarzuty o dobór pacjentów ze „starymi” złamaniami). Obecnie dominuje pogląd, że skuteczność wertebroplastyki jest wysoka, pod warunkiem precyzyjnej kwalifikacji pacjentów – najlepiej reagują osoby ze świeżymi, ostrymi złamaniami, u których ból koreluje z obrzękiem szpiku w MRI.
W Polsce wertebroplastyka jest zabiegiem refundowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) w ramach lecznictwa szpitalnego (kod procedury ICD-9: 81.65)[11]. Niestety, dostępność w placówkach publicznych bywa ograniczona ze względu na limity kontraktowe i niską wycenę procedury. Dla pacjenta z ostrym bólem wielomiesięczne oczekiwanie w kolejce może oznaczać utratę szansy na optymalne leczenie.
Z tego powodu wielu chorych decyduje się na leczenie w sektorze prywatnym. Komercyjna cena wertebroplastyki za jeden poziom kręgosłupa zaczyna się zazwyczaj od około 8 000 złotych, choć ostateczny koszt zależy od kliniki i użytych materiałów. Opinie pacjentów po zabiegu są w większości pozytywne – wielu opisuje niemal natychmiastową ulgę i szybki powrót do sprawności, co potwierdza znaczenie tej metody w nowoczesnej chirurgii kręgosłupa.